Facebook

Pico Ruivo - najwyższy szczyt Madery

Głównym motywem mojego listopadowego wyjazdu na Maderę był odpoczynek po sezonie. Wybrałem tę wyspę jednak nie z powodu plaż i wygrzewania się na nich, bo to nie jest forma odpoczynku, jaką preferuję. Zresztą Madera nie słynie z plaż. Najlepiej odpoczywam w górach i wiedziałem, że znajdę tu wiele pięknych szlaków, po których będę mógł wędrować w nieskończoność. Jednym z nich była ścieżka na najwyższy szczyt wyspy - Pico Ruivo (1862 m n.p.m.).

Pico Ruivo (1862 m n.p.m.)

Cała wyspa jest pochodzenia wulkanicznego, przez to maderskie góry mają niesamowite kształty. Wydają się niezwykle strome, spiczaste i niebezpieczne, ale przy tym wyjątkowo majestatyczne oraz przede wszystkim piękne. Łagodny klimat i mimo wszystko nieduże wysokości sprawiają, że porośnięte są w wielu miejscach bujną roślinnością. Natomiast ich najwyższe szczyty praktycznie całe są zielone od traw oraz niskich krzewów, przez co skał tak naprawdę jest tutaj dość mało. Wędrówka po górach sprawia, że co chwilę musisz się zatrzymać i napawać oczy przepięknymi krajobrazami, gdyż za każdym zakrętem pojawia się kolejny, niesamowity widok. 


Tak właśnie wygląda jedna z dróg na Pico Ruivo i prowadzi ona z trzeciego co do wysokości szczytu Madery - Pico do Arieiro (1816 m n.p.m.). Nie musisz się na niego wspinać, by rozpocząć wędrówkę na wierzchołek wyspy. Jak to już nieraz w Portugalii się przekonałem, jest to dość leniwy naród, który bardzo lubi sobie upraszczać wszystko, przez co na trzecią górę Madery prowadzi przepiękna pod względem widoków droga asfaltowa, na której końcu znajdziecie parking, restaurację i sklepy z pamiątkami. Mało tego, z Funchal dojeżdżają tutaj też autobusy. Warto jednak być tu jak najszybciej, by nie wspinać się z dzikimi tłumami ludzi w najwyższej temperaturze.

Z parkingu kierujesz się najpierw na mały taras widokowy na szczycie Pico do Arieiro. Znajduje się tutaj również radar NATO. Było jakoś przed 9 rano, kiedy ruszyłem z tego miejsca kamiennymi schodkami w dół za strzałką na drogowskazie pokazującą kierunek na najwyższy szczyt. Pokazywał niecałe 6 km, więc wydawało się, że to nie będzie długa i męcząca trasa. A jednak szlak jest dość wymagający pod względem kondycyjnym.

Początek szlaku. Ta dłuższa trasa niestety jest zamknięta.



Spojrzenie na Pico do Arieiro

Po około 15 minutach spokojnego zejścia ze szczytu Pico do Arieiro docierasz do punktu widokowego Ninho da Manta, zwanego również Gniazdem Myszołowów. Widok z tego miejsca był niesamowity, więc postanowiłem odpalić tutaj drona, by polatać nad górami. Spotkałem tutaj grupkę Polaków, którzy bardzo się nim zainteresowali i poprosili, by wysłać im nagrany film. Możecie ich zobaczyć na filmie z Madery, jak machają do drona ;) Długo jednak nie polatałem, gdyż wyżej bardzo wiało i ciężko było stabilny lot. Po krótkiej przerwie ruszyłem na szlak.

Gniazdo Myszołowów i morze chmur
Widok na Ninho da Manta

Dalsza droga jest spektakularna. Wykuta w skale wąska ścieżka. Od czasu do czasu trzeba wchodzić do tuneli, niektóre mają po kilkadziesiąt metrów. Warto się zaopatrzyć w latarkę. Po drodze mija się drugi co do wysokości szczyt Madery - Pico das Torres (1847 m n.p.m.). Dawniej wokół niego prowadziły dwie drogi, którymi można było dotrzeć na Pico Ruivo i wracając drugą trasą, zrobić sobie fajną pętlę. Niestety od kilku lat jedna z nich jest zasypana i przejście nie jest możliwe. Dlatego, jeśli ktoś wybiera się trasą, którą ja szedłem i przyjechał pod Pico do Arieiro samochodem, to wracać będzie tym samym szlakiem. Mimo wszystko i tak warto.
Często idzie się szczytami innych gór. Kto dostrzega człowieka?
Czasami ścieżka była bardzo wąska...
... wykuta w skale i ogrodzona prowizorycznymi barierkami od przepaści.



I bardzo często na końcu ścieżki znajduje się wejście do tunelu.

Wyjątkowo krótki tunel
Cechą charakterystyczną dla tej trasy prócz wąskiej ścieżki, wysokich przepaści i licznych tuneli są również liczne schody w dół i w górę. Schody metalowe, drewniane, ale też i wyżłobione w skałach wulkanicznych, które w czasie deszczu mogą być bardzo niebezpieczne ze względu na to, że są dość śliskie. Pogoda była idealna, gdy szedłem. Słońce, lekki wiaterek, temperatura około 18 stopni Celsjusza, a jednak momentami trzeba było bardzo uważać, gdyż ścieżka była dość mokra. Dodatkowo schody te dają ostro w kość i naprawdę to jest dobry sprawdzian dla Twojej kondycji.


Te lepsze schody, bo w dół ;)

Czasami ze schodów widok też zachwycał ;)
Po minięciu Picos das Torres znajdziesz się po drugiej stronie gór, gdzie roślinność jest jeszcze ciekawsza. Dużo powykręcanych, niskich drzew, wysokie trawy i ślady po niedawnych pożarach. 


Przepiękna dolina

Drzewa pamiętające pożar


Po kilkunastu minutach można dotrzeć do schroniska, z którego jest już zaledwie około 10 minut marszem do szczytu. W listopadzie było ono zamknięte i nikogo w środku nie było. Jedynie toaleta była otwarta. Jest to jednak dobra baza na nocleg, jeśli ktoś chciałby sobie dłużej pochodzić po okolicznych górach. Trzeba jednak wcześniej go zarezerwować. Stąd można zejść do Achada do Teixeira, gdzie znajduje się przystanek autobusowy, z którego odjeżdżają autobusy jadące do Funchal. Jest tutaj też parking samochodowy i jest to alternatywa, ale nie tak piękna trasa na najwyższy szczyt Madery. Można się też udać spod schroniska na dłuższy trekking w kierunku Boca de Encumeada i z jednej strony trochę potem żałowałem, że wracając, nie skręciłem w ten szlak, bo mimo wszystko dość szybko dotarłem do swojego samochodu. Jednak zawsze można wrócić w to miejsce, bo jest jeszcze sporo szlaków do przejścia na Maderze.


Widok na Orlą Skałę

Widok ze szczytu na schronisko i szlak prowadzący do Boca de Enumeada

Na szczycie Pico Ruivo znajdują się trzy tarasy widokowe, z których rozpościera się panorama we wszystkie kierunki. Zdziwiłem się, jak dużo jest tutaj ludzi, gdyż na szlaku wcale takich tłumów nie było. Część musiała tutaj dotrzeć pewnie z Achada do Teixeira, bo na ogół pamiętałem, kogo mijałem po drodze. Chwilę odpocząłem, zjadłem banana, polatałem dronem i udałem się w drogę powrotną. 


Pico Ruivo

Widok ze szczytu na wschodnią część wyspy

Widok na Pico das Torres i na Pico do Arieiro za nim
Jak wspomniałem wcześniej, szedłem tym samym szlakiem, jednak wcale nie było to minusem, gdyż słońce było dość wysoko i kolory dookoła znacznie się zmieniły. Temperatura powietrza też już była nieco wyższa, chociaż momentami dość mocno wiało. Mijałem się jednak po drodze z ogromną ilością ludzi, którzy szli w stronę Pico Ruivo. Prawdziwe masy turystów i minąłem kilka zorganizowanych grup ze swoimi przewodnikami, którym musiałem robić miejsce, by spokojnie przeszli. Bywało, że i przepuszczałem ponad 50 osób. Tak więc wato naprawdę pojawić się wcześniej pod Picos do Arieiro, by uniknąć tłoku na szlaku. Nawet poza sezonem. 


Czasem prócz ludzi na szlaku można spotkać takie ptasiory,
występujące jedynie na Maderze.
Droga powrotna
Około piętnastej pojawiłem się już w restauracji na Pico do Arieiro. Dość szybko, więc teoretycznie warto byłoby zboczyć na jakiś kawałek ze szlaku i udać się w stronę Boca de Encumeada, ale prawdę powiedziawszy, trasa ta mnie dość mocno zmęczyła. Liczne schody w dół i w górę dały mi popalić. Podchodzenie 300 metrów po metalowych stopniach wcale nie jest takie przyjemne. W związku z tym postanowiłem już tego dnia więcej nigdzie nie łazić, ale skusiłem się na jedzenie w restauracji. Padło na zupę pomidorową, którą tutaj podaje się z dużą ilością cebuli i często też z jajkiem. Muszę przyznać, że na Maderze wyjątkowo często zamawiałem właśnie tę zupę, a porządna micha po takim trekkingu była naprawdę w tym momencie przeze mnie pożądana. Do tego nie mogło zabraknąć tradycyjnego maderskiego Bolo de Caco, czyli drożdżowo-pszennego, wypieczonego na blaszce pieczywa z jakimś dodatkiem. W tym wypadku z kiełbasą chorizo i nasmarowane czosnkiem. Naprawdę mocno sycące i świetnie smakuje. Po nasileniu i napojeniu udałem się na parking do swojego samochodu. Zszokowało mnie, że teraz było tu masa samochodów, a wiele z nich stało niżej na ulicy, gdyż na parkingu się już nie mieściły. 


Ostatnie podejście na Pico do Arieiro
Szlak na Pico Ruivo z Pico do Arieiro to jeden z piękniejszych szlaków, jakim wędrowałem. Będąc na Maderze, warto się na niego wybrać, gdyż widoki zapierają dech w piersi. Wędrówka jest dość męcząca, ale naprawdę warta tego wysiłku i potu, jaki wylejecie na trasie. Zdecydowanie jedno z moich ulubionych miejsc na wyspie, dla którego chciałbym na nią wrócić.
Pico Ruivo - najwyższy szczyt Madery Pico Ruivo - najwyższy szczyt Madery Reviewed by Michał Cizio on 21:48 Rating: 5

5 komentarzy:

  1. Co tu dużo pisać - piękna trasa, cudowne widoki i te zachwycające krajobrazy. Na pewno warto zdobyć najwyższy szczyt Madery :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacyjne klimaty. Naprawdę można odpocząć i poczuć piękno przyrody. A te widoki... tylko pozazdrościć. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne widoki! I sama trasa również urozmaicona i ciekawa - zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne widoki! <3
    Ciekawa jestem, jak szybko bym odpadła pokonując tę trasę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale piękne krajobrazy!Pozostałe szczyty skąpane w chmurach wyglądają niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki bardzo za poświęcenie czasu i energii na dotarcie aż tutaj :) Jeśli chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami na temat tego posta lub całego bloga, nie wahaj się :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.