Facebook

Malta klasycznie

Malta to maleńkie państewko wyspiarskie o łącznej powierzchni zbliżonej do powierzchni... Krakowa. Czy jest zatem możliwość do zwiedzenia maltańskich wysp w sposób najbardziej mi odpowiadający czyli klasyczny? Nie mówię tu o takim, jakie oferują nam najczęściej biura podróży czyli spędzenia czasu w jednym z hoteli i odwiedzanie w sposób zorganizowany poszczególnych atrakcji. Poprzez pojęcie klasycznego zwiedzania mam na myśli takie, po którym wracasz brudny, poraniony, spalony przez słońce i przede wszystkim wyczerpany, ale za to niesamowicie naładowany pozytywną energią oraz szczęśliwy. Tak, da się. W tym poście chciałem zaprezentować, jak udało mi i Magdzie zwiedzić to maleńkie państewko własnie w ten sposób. Jak można dotrzeć do popularnych miejsc turystycznych mniej uczęszczanymi szlakami.

Gozo, Malta
Pierwsza trasa rozpoczyna się w miasteczku Melieha na północy Malty. Tam zwiedzamy miasteczko, zatokę, następnie przez pola kierujemy się w stronę Popeye Village. Stamtąd udajemy się klifami na północ i docieramy do Red Tower, skąd wracamy również polami do miasta. Wszystko oczywiście bez pośpiechu, podziwiając widoki, robiąc krótkie postoje na piwko ;)


Kościół Św. Maryi, Melieha, Malta
Kośćiół Św. Maryi, Melieha
Zwiedzanie zaczynamy od Kościoła Św. Maryi w Meliesze. Stoi on na wzgórzu, z którego widać panoramę miasta, całej zatoki, nawet pobliskie wyspy Comino i Gozo. Jest on zbudowany nad kaplicą z 409 roku naszej ery, znajdującą się w jaskini. Przez wieki miejsce to było uważane za najważniejsze sanktuarium Maryjne na Malcie. Powodem tego jest obraz na skałach prezbiterium, przedstawiający Maryję i wg legendy został on namalowany przez Św. Łukasza. 

Widok na Meliehę

Modlitwa do Matki Bożej z Melieha.
Takie tablice z modlitwą w różnych językach powieszone są na dziedzińcu przy kościele.
Malta
Melieha
Przy kościele znajduje się również cmentarz. Na Malcie jest mało miejsca na chowanie umarłych, dlatego wszystkich się kremuje i prochy umieszcza na tego typu cmentarzach.
Malta
Po co chodzić po drodze, jak można po chaszczach? :D

Za przewodnika po Meliesze robił Kuba - przyjaciel Magdy, który zorganizował nam nocleg u swoich przyjaciół, a także towarzyszył w niektórych wycieczkach po wyspie.
Za wszystko jesteśmy mu ogromnie wdzięczni.

Kościół Św. Maryi, Melieha, Malta
Jeszcze rzut oka na kościół Św. Maryi i kierujemy się nad Zatokę Melieha
Malta
Uliczki Meliehy
Kuba pokazuje mi, że w sezonie przy wszystkich bojach widocznych w wodzie zacumowane są łódki.
W tle widać Red Tower, do której powoli zmierzamy.
Zatoka Melieha, Malta
Widok na Zatokę Melieha, przy której jest najdłuższa piaszczysta plaża na Malcie
Maltańska łódź rybacka z charakterystycznymi oczami utworzonymi z muszli.
Przy plaży odbijamy w lewo, przechodzimy tunelem pod drogą i dostajemy się do Melieha Holiday Centre. Jest to dość duży ośrodek campingowy z całą infrastrukturą przeznaczoną dla turystów. W tym czasie był prawie pusty, więc mogliśmy w spokoju przez niego przejść i udać się w stronę wioski Popeye'a. 

Malta
Jedna z atrakcji dla turystów w ośrodku wczasowym.
Malownicza droga do Wioski Popeye'a

Momentami było bardzo trudno zgubić szlak

Pola truskawek. Niektóre już były dojrzałe i baaaardzo kusiły :)
Popey Village to jedna z większych atrakcji na Malcie. Zwłaszcza wśród najmłodszych turystów. Wioska została zbudowana na potrzeby filmu Roberta Altmana o przygodach komiksowego żeglarza Popeye'a, w którego rolę wcielił się nikt inny jak Robin Williams. Musical nie był sukcesem, ale pozostawiona po nim scenografia jak najbardziej. Wstęp do wioski kosztuje 12€ od osoby dorosłej, przez co odpuściliśmy jej zwiedzanie. Spędziliśmy za to kilka chwil na klifach zatoki Anchor, skąd mieliśmy doskonały widok na tę atrakcję turystyczną.


Zatoka Anchor, Malta
Zatoka Anchor

Wioska Popeya, Zatoka Anchor, Malta
Wioska Popeye'a
Wioska Popeye'a, Zatoka Anchor, Malta
Wioska Popeye'a w pełnej okazałości
Po wypiciu piwka na klifach udaliśmy się na północne klify Malty. Musieliśmy się nieco cofnąć i skręcić tuż za wioską Popeye'a. Następnie szliśmy przez pola w stronę wysokich na kilkadziesiąt metrów klifów. 


Północne klify Malty

Oczyszczalnia wody na Malcie, a pod nią grota
Stąd po krótkim odpoczynku udaliśmy się pod Wieżę Św. Agaty, która nazywana jest tez Czerwoną Wieżą (Red Tower). Wybudowana została w 1649 roku przez Giovanniego Paulo Lascarisa i jest jedną z wielu tego typu wież obserwujących wybrzeże na Malcie. Wyróżnia się ona jednak swoją wielkością i przede wszystkim kolorem ścian. Twierdza była przygotowana na zamieszkanie w niej trzydziestu rycerzy wraz z amunicją i zapasami żywności, dzięki którym mogli w niej mieszkać przez 40 dni. 


Wieża Św. Agaty
Ze wzgórza, na którym stoi Red Tower, a także z jej dachu można podziwiać Wyspy Comino i Gozo, a także okolice rezerwatu przyrody Ghadira oraz zatokę Melieha.
Spod Czerwonej Wieży mieliśmy już prostą drogę powrotną do Meliehy. Jednak Kuba chciał nam pokazać jeszcze jedno ciekawe miejsce na wyspie. Chodzi dokładnie o opuszczone kwatery oficerskie. Cały kompleks wypoczynkowy znajduję się na południowym zboczu wzgórza i jest widoczny z bardzo daleka. Jest to ciąg mieszkań oficerów wojskowych z ogromnymi tarasami, a nawet basenami. Całość jest już opuszczona i zaniedbana, a szkoda bo można by to zaadaptować na wiele sposobów. Sam wyobrażałem sobie, jak biegamy tu ze znajomymi wyposażeni w karabiny do paintballu. Po prostu zabudowania te świetnie się do tego nadają, jednak w tej chwili jest miejsce schadzek okolicznej młodzieży, która lubi tu poimprezować, a także lokalnych artystów malujących wspaniałe graffiti na murach.

Korytarze kwater ciągnące się na kilkadziesiąt metrów na kilku poziomach.
Graffiti na jednej ze ścian

Graffiti na innej ścianie
Ogólnie tego dnia przeszliśmy około 12-15 km. Teren dość płaski, ale i zdarzały się lekkie podejścia na klify i wzgórza. Ogólnie bardzo przyjemnie można tak pospacerować, gdyż pogoda dopisuje i nawet silny wiatr na klifach tak bardzo nie przeszkadza.

Innego dnia wybraliśmy się z Magdą na inne klify - Dingli, które są bardzo polecane praktycznie w każdym przewodniku. Znajdują się one 4 km. na południowy-zachód od Rabatu i Mdiny. Są one wysokie na 200 metrów i charakterystyczne dla nich są wąskie tarasy wykorzystywane pod rolnicze uprawy. Dojechaliśmy do nich autobusem, gdyż tego samego dnia wcześniej zwiedzaliśmy Błękitną Grotę. Można po nich krótko pospacerować, ale widoki może aż tak bardzo nie zapierają dech w piersi. 


Kapliczka Marii Magdaleny, Klify Dingli, Malta
Kaplica Marii Magdaleny na Klifach Dingli

Klify Dingli, Malta
Ławeczka z widokiem na morze i Klify Dingli
Klify Dingli, Malta
Klify Dingli
Klify Dungli, Malta
Poletka uprawne na Klifach Dingli
Klify Dingli, Malta
Klify Dingli
Bardziej jednak podobały mi się klify na południowo-zachodniej części Gozo. Mieszkając już na tej wyspie u innych znajomych Kuby, zdecydowaliśmy się na kolejny długi spacer. Tak o to wyruszyliśmy z Fontany, miejscowości przyklejonej do Victorii, największego miasta na wysepce, w kierunku Kercem. Tam zeszliśmy z głównej drogi, by ścieżkami wśród licznych pól uprawnych dość do skalistego wybrzeża wyspy. Stamtąd zboczem, kilkadziesiąt metrów nad wodą szliśmy w kierunku największej i najbardziej popularnej atrakcji turystycznej wysepki - Azure Window.


Główne skrzyżowanie w Kercem. Tak w większości wyglądają miejscowości na Malcie i Gozo. Na głównym placu stoi kościół i od niego odchodzą wszystkie uliczki.
Malta
Droga na klify przez pola

Malta
Coraz bliżej klifów
Jedno z ulubionych zdjęć ;)




Z klifów mogliśmy zobaczyć wieżyczkę i miejscowość Xlendi, do której planowaliśmy wybrać się wieczorem.
Wieża Xlendi

Po wędrówce przez pola i skrajem klifu w końcu dochodzimy do miejsca, gdzie w oddali widzimy Azurowe Okno. Widok jest niesamowity, gdyż jesteśmy kompletnie sami i w spokoju możemy podziwiać piękne widoki. Następnie kierujemy się w stronę klifu i schodzimy do Zatoki Dwejra, która jest praktycznie odcięta od morza skalną wysepką po środku.


Skamieliny na Gozo
Bardzo ciekawe muśnięte wiatrem skały na szczycie klifów. Dodatkowo w tej skale można dostrzec masę skamieniałych muszli sprzed wielu milionów lat. 

Na krawędzi klifu
Żeby zobaczyć jak wysoko było, można zobaczyć na tym krótkim filmiku ;)




Azure Window

Gozo
Azure Window
Dwejra Bay
Azure Window i Zatoka Dwejra poniżej

Zatoka Dwejra, Gozo, Malta
Głęboka, ale czysta woda w Zatoce Dwejra
Zatoka Dwejra, Gozo, Malta
Klify nad Zatoką Dwejra

Zatoka Dwejra, Gozo, Malta
Wysepka na środku Zatoki Dwejra
Zatoka Dwejra, Gozo, Malta
Nad zatoką można znaleźć takie "mieszkanko". Świetna miejscówka na nocleg.
Zatoka Dwejra, Gozo, Malta
Przy zejściu do Zatoki
Najważniejsze, to załapać odpowiednią pozycję do selfie :D
Jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc na całej Malcie. Azure Window - Azurowe okno jest widoczne praktycznie na każdej widokówce z tego państwa.

To własnie w tym miejscu kręcone były sceny do serialu HBO "Gra o Tron".
To tutaj Khal Drogo poślubił Daenerys Targaryen.
Przy samym oknie było już znacznie bardziej tłoczno, dlatego uciekliśmy stąd jak najszybciej. Wleźliśmy na klify za oknem i na jednej z półek skalnych ucięliśmy sobie godzinną drzemkę w promieniach grzejącego słońca. Tam nie dochodził już do nas gwar turystów, grajków oczekujących, aż ktoś wrzuci im monetę do koszyka czy naganiaczy straganowych. Z Victorii dojeżdżają tu autobusy i właśnie tym środkiem transportu wróciliśmy do miasta na obiad.

To jednak nie był koniec spacerów i wrażeń na ten dzień. Późnym popołudniem podjechaliśmy do kanionu Mgarr Ix-Xini, gdzie Kuba oraz goszczący nas Michał i Beatka chcieli odpocząć na malutkiej, cichej plaży. Dla nas było to jednak dobre miejsce startowe, by powędrować znowu po południowym, skalistym wybrzeżu Gozo i udać się w stronę wieżyczki Xlendi, którą widzieliśmy tego samego dnia wcześniej. Widoki ponownie zapierały nam dech w piersiach, a na koniec czekała nas dość ciekawa niespodzianka...

Ujście zatoki Marr Ix-Xini, a na horyzoncie Comino i Malta
Ścieżki tutaj znacznie węższe i znacznie rzadziej uczęszczane

Widok z klifu na Comino

W stronę zachodzącego słońca. 


Klify coraz wyższe i coraz bardziej strome 


Jest pięknie :)
Trochę też odeszliśmy od klifów, bo na północy również ładne widoki były.
Tutaj miejscowość Sannat

Bardzo ciekawa rzeźba terenu Gozo z Cytadelą w Victorii po środku.
Słońce coraz niżej, a do Xlendi jeszcze kawałek drogi...
Ostatecznie nie udało nam się dotrzeć do wieżyczki, gdyż... zgubiliśmy drogę. Ścieżka w tym miejscu robiła się coraz węższa, zmrok zapadał coraz większy i nawet światło latarek nie pomogło w odnalezieniu ścieżynki. Ponadto teren był bardzo nierówny i można było polądować kilka metrów w dół jak się źle postawiło nogę albo zaszło w złą stronę. O spadnięciu z klifu nie wspominam. Ostatecznie jednak znaleźliśmy drogę asfaltową, którą widzieliśmy nieco wcześniej i nią wróciliśmy już spokojnie do stolicy wyspy. A naszą relację "na gorąco" możecie zobaczyć na tym filmiku:


Jeszcze dla wyjaśnienia, dawna nazwa miejscowości Victoria, to Rabat. I właśnie tą nazwą wolałem się mimo wszystko posługiwać, bo z Victorią miałem problemy, żeby zapamiętać :D


W przedostatni dzień naszego pobytu również postanowiliśmy udać się klifami do pewnej miejscowości. Tym razem na północy wyspy. Wędrowaliśmy od Zatoki Ramla i Jaskini Kalipso do miejscowości Marsalforn, ale znowu nie dotarliśmy. Oto dlaczego:

Zatoka i plaża Ramla. Chyba najpiękniejsza na całej Malcie. Piasek ma tu inny kolor - jest bardziej ceglany, a o zachodzie słońca nabiera bardziej intensywnej, czerwonej mocy.
Widok na morze z Jaskini Kalipso, która okazała się jedynie małą grotką w klifach, do której nie ma nawet wejścia, bo zasypało się wiele lat temu.

Według legendy, to własnie w tej jaskini przetrzymywany był przez 6 lat Odyseusz.
Więziła go nimfa Kalipso.
Obecnie w tym miejscu jest taras widokowy, z którego podziwiać można powyższe widoki. Niestety tłoczno tu od turystów, nawet poza sezonem.
Ścieżki z tej strony wyspy są jeszcze mniej widoczne...

Słabo wydreptane przez nielicznych wędrowców...

A szkoda, bo widoki dookoła są naprawdę piękne. Zwłaszcza wiosną.


Jeszcze rzut oka do tyłu. Dokładnie na wprost jest dość duża jaskinia, do której można bardzo łatwo się dostać od strony plaży. Z jaskini poprowadzone są schody na szczyt klifu.
W pewnym momencie dotarliśmy do takiej plaży, która okazała się... betonowa...

Na betonie od czasu do czasu były wyrzeźbione schodki, ale liczne, duże kamienie świadczyły o tym, że prawdopodobnie było to osuwisko klifu.
Przynajmniej tak wyglądało momentami.
Kamienie i beton obrośnięte były glonami, przez co były niesamowicie śliskie. Przekonała się niestety o tym Magda, gdy wywinęła niezłego orła, upadła na rękę i o mało nie zjechała do wody. Na szczęście nic wielkiego jej się nie stało. Musiała jedynie się przebrać, bo była mokra i śmierdziała glonami :D 
Można było chwilę tu odpocząć, popodziwiać widoki i czystość wody.
A woda, jak na całej Malcie, była bardzo czysta :)
Z betonowej plaży nie można było dostać się do wyższych partii klifów, więc musieliśmy nieco wrócić. Niestety nie udało nam się znaleźć dalszej drogi do Marsalforn. Szukaliśmy ścieżek, które prowadziłyby do góry i dalej na zachód, ale nic z tego. Ostatecznie zdecydowaliśmy się iść pod górę klifu bez drogi. Po chaszczach, krzakach, kępach wysokiego ostu, wśród kaktusów, a nawet przez niewielkie poletka uprawne, na których rosło zboże i inne rośliny. Ostatecznie wydostaliśmy się na drogę, ale tego jeszcze nie było, by na takiej małej przestrzeni zgubić szlak :)

Madzia przebrana w długie spodnie z radością przedziera się przez chaszcze :D 
To, jak komentujemy kolejne zagubienie na wyspie można zobaczyć na poniższym filmiku :)


No i się zemściło, gdyż powrotny lot do Polski opóźnił nam się o półtorej godziny... Na filmie widać też moje spalone czoło. Oczywiście filtr przeciw słoneczny posiadaliśmy, ale jak widać słońce potrafi sobie poradzić nawet z pięćdziesiątką ;) 

Widok drogi, jaką przeszliśmy po zboczach klifów
Niezwykle lubię tego typu wycieczki, kiedy czuję zmęczenie, jestem pokłuty przez rośliny, spalony przez słońce, adrenalina skacze w momencie zagubienia. Nie spodziewałem się, że na takiej wysepce możemy mieć tyle atrakcji związanych z tego typu podróżowaniem. A to jeszcze nie wszystko. Było tego znacznie więcej, ale opowiem o tym w następnych postach :)
Malta klasycznie Malta klasycznie Reviewed by Michał Cizio on 01:15 Rating: 5

Brak komentarzy:

Dzięki bardzo za poświęcenie czasu i energii na dotarcie aż tutaj :) Jeśli chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami na temat tego posta lub całego bloga, nie wahaj się :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.