Facebook

Półwysep Akrotiri

Półwysep Akrotiri zlokalizowany jest na północny-wschód od miasta Chania - zachodnia Kreta. Jest to miejsce, które przez samych Kreteńczyków nazywane jest oazą ciszy i spokoju. Mieszkańcy pobliskiego miasta przyjeżdżają wypocząć na pięknych plażach. Uciechę znajdą tutaj również amatorzy wędrówek górskich. Ponadto miejsce to aż tętni historią i wiele ważnych dla samych Greków wydarzeń rozegrało się na ziemiach półwyspu. W tej notce pokażę Wam, co warto zobaczyć na Akrotiri, jeśli przypadkiem będziecie na Krecie i mieli dzień wolnego :)

Wzgórze Proroka Eliasza, Akrotiri, Kreta


Zwiedzanie należałoby zacząć od Wzgórza Proroka Eliasza. Jest to niezwykle ważne miejsce nie tylko dla Greków, ale głównie dla samych Kreteńczyków. W styczniu 1897 roku ponad setka Kreteńskich rewolucjonistów pod dowództwem Eleftheriosa Venizelosa sprzeciwiała się okupacji tureckiej i walczyła o uzyskanie wolności. Jest to miejsce o wielkiej symbolice dla Kreteńczyków, gdyż rozegrało się tutaj pewne wydarzeniem, które było początkiem kolejnych i doprowadziło ostatecznie do odzyskania przez Kretę niepodległości, a następnie, po 15 latach, połączenia z Grecją.

Z tego wzgórza rozpościera się wspaniały widok na Chania, dzięki czemu rewolucjoniści mogli bez problemu obserwować działania wokół miasta. Wielkie mocarstwa takie, jak Rosja, Wielka Brytania, Niemcy, Włochy i Austro-Węgry nie uznały żądań Kreteńczyków, by stanowili one suwerenne Państwo i okręg trzech miast na wyspie (Chania, Rethymno i Iraklion) poddały pod międzynarodową okupację. Od 9 lutego 1897 roku międzynarodowa flota morska ostrzeliwała wzgórze, na którym swój obóz utworzyli rewolucjoniści. Podczas bombardowań dwa razy łamał się maszt z flagą Grecji, wywieszony tu przez współtowarzyszy walki Venizelosa. Gdy złamał się on po raz trzeci, jeden z rewolucjonistów - Spiros Kayales, podniósł go i sam stanął na wzgórzu, trzymając w rękach powiewającą flagę Grecji. Przeciwnicy, widząc odwagę i poświęcenie owego bohatera, zaprzestali ataków.

Pomnik Spirosa Kayalesa, Akrotiri, Kreta
Pomnik Powstańca - Spirosa Kayalesa, trzymającego flagę grecką
Eleftherios Venizelos był zwolennikiem przyłączenia Krety do Grecji i po piętnastu latach, kiedy to Kreta tworzyła autonomiczne państwo, osiągnął swojego celu. Ponadto był bardzo ważnym działaczem politycznym i ośmiokrotnym premierem Grecji. Jego grób znajduje się tuż obok powyższego pomnika. Zaraz na przeciwko pochowany jest również jego syn, Sofoklis, który również był premierem Grecji.

Wzgórze Proroka Eliasza, grób Wenizelosa, Akrtiri, Kreta
Pomnik Eleftherios Venizelosa
Tuż obok grobów obydwóch polityków greckich znajduje się piękna, malownicza cerkiew Proroka Eliasza, wybudowana w XV wieku. Jest to miejsce bardzo często wybierane przez mieszkańców Krety na ślub. Nie tylko ze względu na poważną atmosferę panującą tutaj, ale także na przepiękną panoramę miasta oraz zachody słońca, jakie można podziwiać ze wzgórza.

Widok na Chania, Akrotiri, Kreta
Panorama miasta Chania, wyspa Św. Teodora oraz półwysep Rodhopou za nią.
Kolejnym wartym zobaczenia miejscem jest Święta Góra Krety, na której stoją trzy klasztory. Pierwszy i jak dla mnie najładniejszy ze wszystkich, nie tylko tutaj, ale chyba na całej wyspie, jest monastyr Agia Triada (czyli Św. Trójcy). 

Agia Triada, Akrotiri, Kreta
Wejście do klasztoru Agia Triada
Monastyr Agia Triada został zbudowany w XVII wieku przez braci Jeremiaha i Laurentiusa Giagaralo, katolickich mnichów pochodzenia weneckiego, którzy przeszli na prawosławie. Mnisi ci początkowo należeli do klasztoru Agios Ioannis, ale byli dręczeni tam przez innych za to, że początkowo byli katolikami. Dodatkowo mieli wysokie wykształcenie, nie mieli problemów ze zdrowiem, ale przede wszystkim byli młodzi i nadzwyczaj przystojni. Zdecydowali się oni na budowę własnego monastyru. Rozpoczęli ją w 1612 roku, ale zaplanowali wzniesienie tak ambitnej budowli, że nie dożyli jej ukończenia. Pokrzyżowane ono również zostało przez najazd Turków na Kretę. Imperium Osmańskie słynęło z tego, że burzyło świątynie chrześcijańskie i zniewolało mnichów, jednak jakimś cudem nie zburzono tego monastyru. Nie pozwolona również na ukończenie jego budowy. Podczas rewolucji greckiej w 1821 mnisi uciekli z klasztoru, pozostawiając w nim manuskrypty i historyczne relikwie. Turcy je całkowicie zniszczyli. Kościół pozostawał bez zwieńczenia aż do roku 1834, kiedy to regionalny Osmański Pasza pozwolił na dobudowanie kopuły i dokończenie budowy.

Wejście na dziedziniec klasztoru. Widok z bramy na kościół.
Klasztor funkcjonuje do dziś (wejście kosztuje 2,5€). Znajduje się tu pokaźnych zbiorów biblioteka oraz od mnichów można zakupić produkowaną przez nich oliwę z oliwek. Dojazd do monastyru wiedzie przez bardzo stare gaje oliwne, których drzewa mają kilkaset lat.

Kościół Św. Trójcy
Wnętrze klasztoru jest naprawdę piękne. Chyba jeszcze nigdy obiekt sakralny nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Rosną tu liczne kwiaty, krzewy i drzewa, o które dbają mnisi. Można po dziedzińcu spacerować i czuć się nieco, jak w innym świecie. Warto tu przyjechać właśnie wiosną, kiedy wiele kwiatów kwitnie i w powietrzu unoszą się najróżniejsze zapachy (może nie jest to raj dla alergików, ale polecam i tak). 




Widok na bramę główną z dachu kościoła

Widok z bramy na kościół

W bardzo niedalekiej odległości (4 km wąską drogą dla samochodów) znajduje się inny tego typu obiekt sakralny - Monastyr Gouverneto. Powstał w XVI wieku i mógł pomieścić 50 mnichów, co czyniło go jednym z największych na wyspie. Ścieżka od furtki w murowanym płocie wiedzie przez kilkadziesiąt metrów wśród licznych kwiatów, o które dbają mnisi nadal żyjący w tym klasztorze. Niestety nie udało mi się jeszcze wejść do wnętrza klasztoru, gdyż przybywam tu zawsze o złym czasie:

Tablica informacyjna z godzinami otwarcia klasztoru
Jak już wejdę na dziedziniec klasztoru, to powrzucam też więcej zdjęć. Następnym monastyrem, do którego można udać się pieszo z Gouverneto jest opuszczony już monastyr Katholiko (około 25 minut spacerem z parkingu pod klasztorem). Najprawdopodobniej powstał on w XI wieku (co czyniło by go najstarszym na Krecie), ale nie ma dokładnego potwierdzenia tej tezy. Od XVI wieku jest on jednak niezamieszkały, gdyż mnisi uciekli z niego przed piratami nawiedzającymi wyspę i już nie wrócili. Z klasztoru tego można udać się dalej wąwozem w stronę morza, aż w końcu dochodzi się do maleńkiej plaży położonej wśród klifów z białym piaskiem. Malownicze miejsce, do którego rzadko kiedy zaglądają turyści.

Jedna z roślin po drodze do monastyru Gouverneto
Pomiędzy obydwoma klasztorami znajduje się bardzo ciekawa jaskinia. Jaskinia Niedźwiedzia słynie z bardzo ciekawej formy szaty naciekowej. Liczne stalaktyty, stalagmity i stalagnaty o niesamowitej grubości świadczą o tym, że jest ona niezwykle stara. Praktycznie pośrodku jej wnętrza znajduje się stalagmit o kształcie przypominającym niedźwiedzia i stąd nazwa owej jaskini. 

Wejście do Jaskini Niedźwiedziej

Stalagmit w kształcie niedźwiedzia pijącego wodę
Według legendy niedźwiedź przychodził tu i wypijał wodę. Mnisi, którzy cierpieli z pragnienia, modlili się do Matki Dziewicy, by tego nie robił i to ona zamieniła go w kamień. W jaskini jest również mała kapliczka. Jednak znaleziono tutaj ślady kultu Artemidy i Apolla z czasów antycznych. 

Potężne Stalagnaty

Niesamowita szata naciekowa



Malutkie, dopiero tworzące się stalaktyty

Potężny stalagnat pokazuje jak stara musi być ta jaskinia
W jaskini można było wejść znacznie głębiej, niestety nie miałem odpowiedniego stroju, gdyż przyjechaliśmy tu z koleżanką prosto po pracy. Po drodze zabraliśmy dwóch Niemców na stopa, którzy szli drogą z Agia Triada do Gouverneto. Nie spodziewali się, że tak daleko jest pomiędzy jednym klasztorem, a drugim i że droga wiedzie cały czas pod górę. Dodać trzeba jeszcze do tego wysoką temperaturę powietrza, więc bardzo się ucieszyli, gdy zatrzymaliśmy się samochodem, by ich zabrać. 

Dla miłośników plaż półwysep Akrotiri również ma coś w zanadrzu. Warto udać się do miejscowości Stavros, gdzie można wypocząć na pięknej, piaszczystej plaży przy cichej, pięknej zatoczce. Zasłynęła ona głównie z tego, że w 1963 roku nakręcono tutaj kilka scen do filmu Grek Zorba, w tym najsławniejszą, kiedy to Anthony Quinn tańczy na plaży zorbę. W weekendy przybywają tu mieszkańcy miasta Chania, by zażyć kąpieli w ciepłych wodach zatoki. 

Plaża Stavros. Po prawej na skałach widać jaskinię, do której z plaży idzie ścieżka. Nie miałem butów, by się tam wdrapać, ale następnym razem zajrzę do niej na pewno!

Stavros

Nie jest to jedyna plaża, na którą warto się udać. Najbardziej mogę polecić chyba Zatokę Szatana (Seitan Llmani). Chociaż dostać się do niej wcale nie jest łatwo. Trzeba najpierw dojechać do miejscowości Akropoli. Stamtąd już prowadzą znaki i w pewnym momencie dojeżdża się do malowniczego kościółka, położonego tuż nad klifem.
Kościółek przed zjazdem do Zatoki Szatana


Za kościółkiem dopiero zaczyna się atrakcja. Dziesięcioprocentowy zjazd drogą z zakrętami o 180 stopni. Trzeba mieć samochód z dobrymi hamulcami i umiejętnie prowadzić, by ich nie spalić. Po kilku minutach jazdy dojeżdża się do końca drogi, gdzie stoi mała kapliczka. Następnie trzeba wysiąść z samochodu i pieszo udać się wąską ścieżką, prowadzącą z klifu prosto na maleńką plażę. Pięknie położona wśród klifów, z białym piaskiem i krystalicznie czystą wodą wybierana jest przez Kreteńczyków z pobliskich miejscowości na miejsce wypoczynku w dni wolne od pracy. Trudność dojazdu sprawia, że turyści rzadko kiedy tam docierają i o niej wiedzą. Oto, jak zatoczka prezentuje się z klifu:

Zatoka Szatana, Akrotiri, Kreta
Zatoka Szatana
Jadąc do Zatoki Szatana można po drodze odbić na taką bardziej szutrową drogę prowadzącą do opuszczonej stacji telewizyjnej, znajdującej się na szczycie najwyższego wzgórza na półwyspie. Bardzo fajny klimat panuje w tym miejscu, gdyż kręcą się tam teraz tylko kozy. A podziwiać można widok na cały półwysep.

Tej kozie od dawna przydałby się dobry fryzjer :D 
Kozy, lotnisko, zatoka Souda i Kreta z Górami Białymi w tle

Opuszczone budynki dawnej radiostacji wojskowej i stacji nadawczej teraz są pod panowaniem kóz

Co się gapisz na mój tyłek?!
Kościółek przed zjazdem do Zatoki Szatana
Podsumowując Półwysep Akrotiri, podobnie zresztą jak cała Kreta Zachodnia, ma tyle pięknych miejsc, których jeszcze nie zdążyłem odkryć, że z pewnością będą pojawiać się wpisy o tej wyspie. Co ciekawe, ludzie przylatują tu od kilku, kilkunastu lat, co roku, a za każdym razem dowiadują się czegoś nowego i odkrywają coraz to nowe atrakcje. Kreta jest miejscem o niesamowitej różnorodności nie tylko krajobrazowej, ale także kulturowej, architektonicznej czy przyrodniczej. 
Półwysep Akrotiri Półwysep Akrotiri Reviewed by Michał Cizio on 17:06 Rating: 5

5 komentarzy:

  1. Koza mnie rozbroiła. Wygląda jakby specjalnie pozowała do zdjęć!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zatoka Szatana na zdjęciu wygląda świetnie!
    Ciekawe skąd w ogóle taka nazwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że przez to, iż zjazd jest iście szatański :P Ogólnie wypytywałem o to i za bardzo nie wiedzą ludzie :)

      Usuń
  3. Poeksplorowałabym jaskinie :) a koza cudna!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki bardzo za poświęcenie czasu i energii na dotarcie aż tutaj :) Jeśli chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami na temat tego posta lub całego bloga, nie wahaj się :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.