Facebook

Dlaczego nie mogę doczekać się Krety?

Grecja nigdy nie była jakimś moim szczególnie upragnionym kierunkiem. Nigdy nie marzyłem by tu przyjechać, zwiedzać, a tym bardziej pracować i żyć. A jednak Kreta sprawiła, że nie mogę doczekać się powrotu do tego kraju. Za miesiąc o tej porze będę już przygotowywał się do nowego sezonu letniego na Krecie. Gdy wyjeżdżałem rok temu na destynację, to nie spodziewałem się, że potem tak za tą wyspą zatęsknię. Przedstawię Wam kilka powodów dlaczego według mnie właśnie warto wrócić na piątą co do wielkości wyspę Morza Śródziemnego :)



Jedzenie

Każda wyspa Grecka słynie tak naprawdę z czegoś innego i jest pod pewnymi względami oryginalna. Osoby chcące poimprezować, udają się na Mykonos. Korfu słynie z zielonych terenów, Zakynthos z plaż, a Kreta z jedzenia. Ten punkt musiał znaleźć się na pierwszym miejscu powodów, by tutaj wrócić. Podczas całego swojego życia nie miałem okazji skosztować tak dobrej kuchni jak właśnie na Krecie (przebija nawet polską kuchnię ;) ). Różnorodność smaków jest tutaj niesamowita i każdy, nawet najbardziej wybredny smakosz, znajdzie coś dla siebie. Ktoś lubi mięso - proszę bardzo! Mnóstwo potraw przyrządzanych jest z koziny, baraniny czy drobiu. Jeśli ktoś jest wegetarianinem czy weganem, to również znajdzie coś dla siebie. Smak tutejszych warzyw i owoców jest niepowtarzalny. Owoce morza również są świetnie przyrządzane, a całości dopełniają przepyszne desery. O wyjątkowości tej wyspy świadczy chociażby fakt, że fascynaci Grecją i ludzie o znacznie większym doświadczeniu w tym kraju zgodnie potwierdzają, że Kreta przebija inne wyspy pod tym względem. Poza tym po zeszłym sezonie przytyłem 10 kilo. Po prostu nie można nie próbować tego wszystkiego, co jest tutaj oferowane. I już nie mogę się doczekać porządnie przyrządzonego kleftiko :)

Choriatiki w restauracji na Falassarną

Góry

Pierwsze na co zwraca się uwagę, gdy jedzie się z lotniska w Chania do innych regionów Krety, to przepiękne szczyty górujące nad całą wyspą. Góry Białe bardzo długo pokryte są śniegiem (stąd między innymi ich nazwa), zwłaszcza podczas wiosny i we wczesnych miesiącach letnich. Bardzo ładnie komponuje się to z błękitem wody w morzu czy zielonymi, niższymi partiami gór tuż przy wybrzeżu. Osobiście uwielbiam chodzić po górach, a te na Krecie świetnie się do tego nadają. Szlaki są znacznie surowsze niż w naszych chociażby Tatrach czy Sudetach, przez co człowiek ma wrażenie, jakby chodził nieznanymi ścieżkami. Bardzo często tak jest, gdyż łatwo się tu zgubić. Oznakowanie na ogół jest tylko w jednym kierunku i trzeba zachować uwagę oraz koncentrację przez cały czas. Nie mniej jednak warto zawędrować na jakieś szczyty (np. Gingilos) lub pospacerować dnem któregoś z wąwozów. Szlaków oraz możliwości na górskie wędrówki jest naprawdę dużo. Wiele osób o tym nie wie przed wyjazdem i gdy przylatują na wyspę, są w szoku. Zresztą sam byłem, jak mi przyjaciółka oznajmiła jakiś czas przed moim wyjazdem tam, że jej siostra leci na Kretę, by wędrować po górach. No przecież jest tyle innych pasm górskich, gdzie można to robić, a o Lefka Ori nigdy wcześniej nie słyszałem. Często turyści potem pytają, jak te góry tutaj wyglądają i czy jest możliwość trekkingu tutaj. Po moich odpowiedziach na te pytania tylko żałują, że nie wzięli odpowiednich butów, ale zaraz mówią, że w takim razie trzeba będzie tutaj wrócić. I naprawdę warto wrócić na Kretę właśnie dla samych gór.

Lefka Ori nad Chanią

Kretenki

Podpunkt pewnie bardziej dla mężczyzn. Kreteńskie kobiety są naprawdę ładne. Moja częstotliwość zakochiwania się w nich wynosiła przynajmniej raz dziennie. Inne rezydentki miały ze mnie ubaw, jak się na moment zawieszałem widząc gdzieś jakąś dziewczynę, która wpadała mi w oko. Zawsze podobały mi się kobiety o nieco bliskowschodniej urodzie (jak Ormianki <3 ) i tutaj można ich bardzo dużo takich spotkać. Swoje rysy twarzy czy kolor włosów zawdzięczają temu, że przez wiele wieków prawdziwe, kreteńskie geny wymieszały się z tureckimi czy weneckimi. Dzięki czemu na wyspie można spotkać naprawdę dużo pięknych brunetek. Jeżeli ktoś lubi tego typu urodę u kobiet, to z pewnością powinien udać się do Grecji. Dodatkowo Kretenki wydają się być idealne na żony (wg mnie znacznie lepiej niż Kreteńczycy na mężów). Osobiście sam jej nie szukam i wydaje mi się, że ciężko byłoby mi taką porwać z wyspy, ale może ktoś byłby tego typu sprawami zainteresowany. Szkoda tylko, że wiele z nich bardzo mocno się maluje, a fanem zbyt intensywnych makijaży już nie jestem :)

Młode Kretenki na panagiriach w Meskli

Turyści

Nie sądziłem, że taki podpunkt się pojawi, ale jednak. Tęsknię trochę za turystami. Nie tymi, którzy od razu na lotnisku wyskakują z tekstem typu: 
"Panie, ja trochę świata zwiedziłem. Byłem w Egipcie i Tunezji. I tu jest tak samo. Ten sam syf".
Po czym spędzają dwa tygodnie przy hotelowym basenie, nie wyciągając nosa poza teren hotelu i jeszcze narzekają na pierdoły. Nie, za takimi turystami nie tęsknię, ale w większości trafiali mi się jednak fajni ludzie. Będąc daleko od domu, od rodziny i przyjaciół, po pewnym czasie zaczyna człowiekowi brakować najbliższych. Często wtedy ma się ochotę poznawać nowych ludzi. Ja to odreagowywałem własnie przez poznawanie się z turystami. Miałem parę takich hoteli, gdzie przyjeżdżali ludzie bezkonfliktowi, którzy albo znali Kretę i wiedzieli po co przyjeżdżają, albo po prostu mieli ogromną chęć ją poznać. Dzięki temu, gdy jeździłem na dyżury, to czas spędzałem tam na rozmowach z nimi. O wyspie i nie tylko. Miałem mnóstwo turystów, którzy znali Grecję znacznie lepiej niż ja, a mało tego, potrafili do tego samego miejsca przylecieć po raz dziesiąty i więcej w swoim życiu. Po prostu wiedzieli, że tutaj wypoczną i będą czuć się dobrze. Gdy pojawiałem się w hotelu, to zapraszali mnie do siebie do stolika przy plaży i rozmawialiśmy. O wszystkim i o niczym. Opowiadali mi o swoim życiu, zwierzali się, żartowali i ogólnie czas z nimi mijał bardzo szybko. Często było tak, że i zostawałem z nimi nadprogramowo, bo po prostu byli świetnymi ludźmi. Wiele się od nich mogłem też nauczyć. Głównie z ich doświadczenia, gdyż często moimi rozmówcami byli wykładowcy na uczelniach, pisarze czy redaktorzy lokalnych gazet. Często zapraszali do siebie do domu, gdy wrócę do Polski. Dawali swoje namiary i kontakty, gdybym potrzebował jakiejś pomocy. Niektórzy tak się przywiązywali przez dwa tygodnie, że potem ciężko się z nimi było rozstać na lotnisku. Właśnie za takimi turystami najbardziej tęsknie i liczę, że w tym sezonie znowu tacy będą w większości.

Koniec bezczynności

Ostatnie dwa miesiące były ciężkie dla mnie głównie z powodów osobistych. Nie udało mi się zrealizować wiele z tego, co planowałem, przez co złapałem doła. Za długo siedziałem w jednym miejscu i już nie mogę się doczekać, aż zjawię się na lotnisku dziesiątego kwietnia, by polecieć na Kretę. Znowu wrócę do rytmu tygodniowego, zorganizowanego przez przyloty kolejnych turystów na destynację. Cieszę się na myśl, że będę po prostu marzył o tym, by się w końcu wyspać, ale nie będzie na to czasu. Gdy będę cieszył się z każdej chwili wolnego, by móc pójść na plażę i zażyć trochę kąpieli słonecznych oraz morskich. W zeszłym roku nie mogłem się doczekać wyjazdu, ale potem ciężko mi było opuścić Polskę. Myślę, że w tym już takiego problemu nie będzie. No ale zobaczymy. Póki co odwiedzam przyjaciół w Niemczech i bawię trójkę rozbrykanych maluchów, gdyż potem pewnie nie będzie już okazji. Po sezonie mam kilka planów, które chcę zrealizować, ale nie będę o nich pisał, bo wiadomo, jak to u mnie z planowaniem jest :)

Szybki obiad po pracy

Ogólnie powodów, by wrócić na Kretę jest znacznie więcej. Przedstawiłem tylko te, które są dla mnie najważniejsze. Inne można chociażby znaleźć na facebookowej grupie Kretomaniacy, gdzie członkowie tej małej społeczności co chwilę wrzucają jak nie zdjęcia, to swoje wspomnienia i plany na kolejne podróże związane z tą wyspą. W wielu tamtejszych postach również można znaleźć ogromną tęsknotę za tym przepięknym miejscem. 
Dlaczego nie mogę doczekać się Krety? Dlaczego nie mogę doczekać się Krety? Reviewed by Michał Cizio on 10:43 Rating: 5

2 komentarze:

  1. Zainteresował mnie podpunkt z Kretenkami - pierwszy artykuł związany z Kretą, który poruszą tę sprawę! Brawo za szczerość i męski punkt widzenia! Uważam, że ostry makijaż posuje do dziewczyn z Krety, szczególnie latem. Ma się przed oczami żywe freski z Knossos. Co do idealnych żon to się sporo spóźniłeś - tak było w poprzednich pokoleniach ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że żony nie szukam :D

      Usuń

Dzięki bardzo za poświęcenie czasu i energii na dotarcie aż tutaj :) Jeśli chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami na temat tego posta lub całego bloga, nie wahaj się :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.