Facebook

Polirinia - Kreteński Akropol

Podczas zeszłorocznego zwiedzania wyspy, które od czasu do czasu organizowaliśmy sobie z rezydentami, natrafiliśmy do pewnej małej wioski położonej niedaleko Kissamos na zachodzie Krety. Gdzieś wyczytaliśmy, że jest ona nazywana "Kreteńskim Akropolem", więc trzeba było to zobaczyć. Polirinia, bo o niej mowa, położona jest przepięknie. Już sam dojazd w to miejsce robi wrażenie, kiedy to mija się rozlokowane na zboczach gór gaje oliwne, cały czas wjeżdżając w coraz wyższe rejony wyspy. Po kilku kilometrach dociera się do praktycznie zapomnianej wioski, gdzie spotkać żywą duszę jest naprawdę trudno. Była niedziela, przed szczytem sezonu, więc nawet mały punkt informacyjny był zamknięty. Zaczęliśmy wędrować po wąskich uliczkach, kierując się tak, jak nam pokazywały znaki. Trafialiśmy na pozostałości po akweduktach, jakieś stare budowle, aż w końcu dotarliśmy do budynku widocznego na poniższym zdjęciu. Głąby, wzięliśmy to z Karoliną za ten Akropol, cyknęliśmy fotki, pośmialiśmy się i wróciliśmy do auta. Nie poszliśmy za niebieskimi strzałkami, które prowadziły przez jedno z podwórek, by następnie skierować nas na wzgórze za wioską. To właśnie na nim znajdują się ruiny antycznego, niegdyś niezwykle ważnego miasta. Ruiny, które dopiero w tym roku odkryłem i które zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie.



Kierunkowskaz wyraźnie wskazuje, że to jest ten Akropol...
Była okazja pokazać to miejsce komuś w tym roku, więc stwierdziłem, że wybiorę się tam, bo może coś nowego w tej miejscowości odkryję, czego nie zauważyłem ostatnim razem. No i odkryłem. Jak sama nazwa wskazuje Ancient Acropolis (Antyczny Akropol) położony jest na najwyższym wzgórzu i do tej pory nie mogę zrozumieć, jak tego miejsca nie zauważyłem. Góruje ono nad dzisiejszą wioską Polirinia i prowadzi do niego dobrze oznakowany szlak (momentami może tylko wprowadzić małe zamieszanie, jak to na kreteńskich szlakach bywa). Tym razem mieliśmy przewodnika w postaci naszego młodego psa Rokko. Poruszał się on po tym terenie, jakby znał je bardzo dobrze. Może jest kolejnym wcieleniem jednego z dawnych mieszkańców tego miasta?

Rokko

Rokko na szlaku
Datuje się, że Polirinię założono około 1100 lat przed naszą erą. Dokonali tego potomkowie Achajów, którzy tutaj przybyli z Grecji kontynentalnej. Główny jednak rozwój miasta przypadał na okres hellenistyczny oraz czasy, kiedy na Krecie rządzili Rzymianie. Miasto zostało wybudowane na planie podkowy, na wzgórzu o wysokości 420 metrów. Nazwa miasta składa się z dwóch słów poli - wiele i rinia - owiec. Jednak na monetach bitych w mieście widniała głowa byka zwana bucranium, natomiast na rewersie Zeus, urodzony na Krecie.


Informacja w wiosce

Pod budynkami w wiosce można znaleźć mury pamiętające czasy rzymskie


Miasto przetrwało podbój wyspy przez Rzymian tylko i wyłącznie dzięki strategicznemu posunięciu, a mianowicie przyłączeniu się do wojsk atakujących oraz wspomożenie ich w walce z innymi miastami-państwami. Pokonali chociażby dzięki temu Kydonię (czyli dzisiejszą Chanię) oraz rządzili portami w Falassarnie i Kissamos. Z czasów tych zachowały się rzymskie akwedukty, cysterny gromadzące wodę oraz fontanny. Pod wzgórzem ciągnie się sieć kanałów wodnych, systemów nawadniających oraz kaskad, których zadaniem nie tylko było doprowadzanie wody, ale także był to system obronny tego miasta.

Rzymska cysterna
W czasach bizantyjskich Polirinia była bardzo mocno ufortyfikowana. Ślady murów obronnych oraz pozostałości po basztach można wciąż podziwiać. Poza tym w północnej części wzgórza znajduje się również cmentarz i ruiny wczesnochrześcijańskiego kościoła.



Fortyfikacje wokół wzgórza

Pozostałości po wczesnochrześcijańskim kościele

Wędrując z wioski w stronę akropolu, mijamy po drodze kościółek Świętych Ojców (Agioi Pateres). Zbudowany został w 1894 roku, a jako materiałów użyto kamieni oraz inskrypcje z pobliskiej starożytnej świątyni Artemidy. Datuje się, że stała ona tutaj około 3 wieku przed naszą erą. 

Kościół Agioi Pateres

Kościół Agioi Pateres
Spacer na szczyt wzgórza nie trwa długo. Spokojnym tempem (bardzo nawet spokojnym jak dla mnie) można dojść w pół godziny na górę. Po drodze jednak warto sobie robić postoje na zrobienie przepięknych zdjęć czy też podziwianie samych ruin. Widok z samego szczytu jest niesamowity. Widać jak na dłoni Morze Kreteńskie, Półwyspy Gramvousa i Rodopos, Port w Kissamos oraz Góry Białe na południu. 

Widok z akropolu na port w Kissamos
Będę chciał jeszcze w tym roku wrócić do tej wioski, gdyż chciałbym nagrać kilka ujęć (bateria w telefonie mi padła i nici z timelapsów). Poza tym to jest fajna baza wypadowa do kilku wąwozów znajdujących się w okolicy i widziałem oznakowania szlaków E4. Mam nadzieję, że jeszcze mi się to uda w tym sezonie, bo zbliża się on nieubłaganie do końca i mam coraz mniej czasu na jakiekolwiek zwiedzanie wyspy. A miejsc coraz więcej dopisuję do swej listy, które chciałbym jeszcze tutaj "zaliczyć".

Akropol

Widok z Akropolu na pobliskie góry, wioskę oraz kościół Agioi Pateres
Widok z Akropolu.
Jeśli chcielibyście dotrzeć do Polirinii, to wystarczy kierować się do Kissamos i w samym miasteczku odbić z głównej drogi na południe. Jest nawet kierunkowskaz na jedym ze skrzyżowań, pokazujący jak tam trafić. Po kilkunastu minutach jazdy samochodem dojeżdżacie na parking, gdzie po prostu zostawiacie auto i dalej idziecie z buta.

Oznakowania szlaku w wiosce Polirinia
Wracając ze wzgórza natrafiliśmy do tawerny u stóp Akropolu. Nazywa się ona Akropolis Taverna (oryginalnie) i prowadzona jest przez rodzinę Sfakianakis. Byliśmy wygłodniali po całym dniu zwiedzania i lekkim trekkingu na to wzgórze, więc bez zastanowienia się tutaj zatrzymaliśmy. Miejsce jest idealne! Cisza, spokój, przepiękny widok na pobliskie góry. A jedzenie?! Wyśmienite!!! Ostatnimi czasy strasznie zasmakowała mi staka. To jest nic innego, jak serwatka powstająca w momencie, kiedy wyrabia się ser. Zbiera się ją i podaje na talerzu, maczając w niej chleb. Tłuste, ale pyszne. Więc zamówiliśmy wersję z jajkiem i smakowała wręcz wyśmienicie. Kreteńskie wyroby serowe, to jest coś, czego mi będzie strasznie brakowało po powrocie z Krety.

Staka z jajkiem sadzonym

Standardowo sałatka kreteńska
Jeśli chcielibyście zobaczyć niekomercyjne, bardzo klimatyczne miejsce, które nawet w szczycie sezonu nie jest oblegane, a ma bogatą i niesamowitą historię, to warto przejechać się do Polirinii. Chociażby w momencie, kiedy wracacie z rejsu na Lagunę Balos czy Różowego Elafonisi. 


Mapa wisząca w jednym z domów we wsi.
Zakochałem się w niej i kiedyś chciałbym mieć taką w swoim domu na ścianie.

Polirinia - Kreteński Akropol Polirinia - Kreteński Akropol Reviewed by Michał Cizio on 10:00 Rating: 5

Brak komentarzy:

Dzięki bardzo za poświęcenie czasu i energii na dotarcie aż tutaj :) Jeśli chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami na temat tego posta lub całego bloga, nie wahaj się :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.