Facebook

Laguna Balos dla aktywnych

Największa atrakcja Zachodniej Krety. W sezonie potrafi ją odwiedzić ponad 2 tysiące ludzi w ciągu jednego dnia. Nazywamy ją Kreteńskimi Karaibami, gdyż można się poczuć tu jak na Karaibach. Drobny, biały (momentami różowy) piasek, woda mieniąca się różnymi kolorami i przyjemny wiatr sprawią, że nie będzie Ci się chciało stąd ruszać. Obraz, który pozostaje w pamięci na długo. O Lagunie Balos napisano już wiele, ale jeśli chcecie inaczej spędzić tam czas niż leżeć plackiem i taplać się w jej ciepłych wodach, to przeczytaj ten post. 



Jak się dostać?


Na lagunę można dostać się na kilka sposobów. Dla leniwych jest opcja dopłynięcia statkiem. 90% dopływających wybiera opcję z Kissamos. Podczas rejsu zahacza się o przepiękną wyspę Imeri Gramvousa. Z racji tego, że biura turystyczne też organizują wycieczkę na Balos z Kissamos, to sam właśnie w ten sposób najczęściej tam docierałem. Można jednak też dostać się tam mniejszą łódką, odpływającą z Falassarny lub wykupić pakiet nurkowań w jednej ze szkół (chociażby Oceanis Dive z Kolymbari). Wtedy docierasz tu małą łodzią, zanim tabuny ludzi wyjdą z tych największych statków. Inni decydują się na dojazd na parking drogą szutrową, a następnie spacer kamienną ścieżką, podziwiając piękną, powoli wyłaniającą się lagunę. Sam pokonałem tę trasę raz, gdy organizowałem sesję zdjęciową w zeszłym roku moim przyjaciołom. Poczytać możecie o tym w poście o Moim Pierwszym Razie. Jednak jeśli jesteś osobą naprawdę aktywną, powinieneś wybrać trekking z antycznej Falassarny. Taką opcję wybrała kiedyś Joasia z bloga Kolory Krety i ją opisała, więc zapraszam do niej. Sam w planach mam przejść ten fragment E4 (i nie tylko) po sezonie. Kiedy już nie będzie turystów na wyspie i będzie czas na relaks.

Jeden z moich ulubionych, kreteńskich widoków
na Lagunę Balos z weneckiej twierdzy na Imeri Gramvousa.

Zachodnie wybrzeże Półwyspu Gramvousa,
które trzeba pokonać podczas trekkingu z Falassarny na Balos

Co robić na Lagunie?

Gdy już ludzie dotrą na Lagunę Balos, to najczęściej rozkładają ręczniki na piasku i cieszą się tym miejscem. Opalają się, zażywają kąpieli, cykają sobie fotki, którymi później chwalą się po wakacjach swoim znajomym i rodzinie. Ja bym tak nie mógł. Nie pamiętam czy kiedykolwiek kąpałem się lub opalałem na lagunie. Dla mnie jest wtedy za tłoczno. W sezonie ciężko znaleźć kawałek spokojnego miejsca, by w ciszy cieszyć się pięknem otaczającym nas dookoła. Biegają dzieciaki, krzyczą na nie ich rodzice, w wodzie co chwilę uderzasz lub omijasz kogoś, kto z maską szuka pod wodą różnych skarbów. Dlatego nie lubię tej plaży w sezonie i szukam zawsze innej formy odpoczynku. Co leniwsi piloci wracają na statek, by spać pod pokładem, a ja natomiast wyruszam na poszukiwanie przygód i ciekawych fotograficznie elementów krajobrazu. 



Smugi różowego piasku na Balos

Pierwszą z opcji jest wejście na taras widokowy. Trzeba przejść całą lagunę i udać się w stronę parkingu, z którego schodzi się do plaży, gdy wybierasz opcję dojazdu tu samochodem. Wspinasz się po kamiennych schodkach przez około 15 minut i możesz cieszyć się widokiem, który rozpoznasz praktycznie z każdej kreteńskiej pocztówki lub folderu promującego wyspę. Warto wziąć ze statku butelkę wody, gdyż w upał nawet ta krótka wędrówka będzie dość męcząca i wymagająca. To jest wersja spędzenia czasu dla tych, co chcą mieć sfotografowaną tę najbardziej znaną lagunę w taki sposób, jaki fotografuje ją każdy. 

Początek trasy z plaży do tarasu widokowego i parkingu
Widać ścieżkę, prowadzącą na taaras widokowy i parking nad Laguną Balos

Ja jednak zawsze lubiłem spacery dookoła Tigani. Czyli tej małej wysepki w kształcie patelni, która jest połączona laguną ze stałym lądem. Tam zawsze można znaleźć coś ciekawego, ale przede wszystkim spokój. Idąc dookoła niej wg ruchu wskazówek zegara, po ostrych, przybrzeżnych skałach, dotrzesz w końcu do jaskini, gdzie jedynie kogo możesz spotkać, to kozę. W aplikacji MyCrete Guide, którą polecam każdemu, kto wybiera się na Kretę, znalazłem informację, iż setki kobiet i dzieci chroniło się tu, kiedy w 1825 roku ruch rewolucyjny, przeciw okupującym wyspę Turkom Osmańskim był wzmożony. Były to niezwykle ciężkie czasy dla Kreteńczyków i bezbronna ludność kreteńska szukała schronienia właśnie w jaskiniach. 

Południowe skały Tigani

Pomiędzy skałami tworzą się małe baseny z krystalicznie czystą wodą.

Wejście do jaskini w Tigani i strzegąca jej koza

Widok z jaskini na Półwysep Gramvousa
Tigani to naprawdę ciekawe miejsce, które pozwala na inne spojrzenie na Lagunę Balos. Ostatnim razem, kiedy byłem tam z Joasią, staliśmy pod statkiem i czekaliśmy, aż wszyscy turyści go opuszczą, by znaleźć się na plaży. Powiedziała mi wtedy, że widziała kolumnę sterczącą na szczycie wysepki. Gdzieś wyczytała, że podobno pochodzi z czasów rzymskich i można tam znaleźć jakieś pozostałości sprzed wielu wieków. To wystarczyło, by zasiać we mnie nutkę ciekawości. Początkowo nie planowałem spaceru po Tigani, tylko w końcu chciałem się położyć na plaży i trochę popływać, gdy zobaczyłem jednak na niej tłumy, to myśl o wspinaczce urosła i nie było już odwrotu. 



"Ludziów, jak mrówków"
Wziąłem tylko pół butelki wody, gdyż już nie chciałem się wracać na statek i powędrowałem w stronę małego kościółka. Za nim ścieżka zaczęła delikatnie wspinać się w górę. Jest odcinek szlaku, gdzie zlewa się ona z okolicą i ciężko ją odnaleźć, ale wtedy pomagają kamienne kopczyki. Znak, że nie jestem jedyny, który lubi tutaj spacerować. Idąc od kamieni do kamieni, można dotrzeć na sam szczyt, skąd rozpościera się piękny widok na lagunę i pobliskie wyspy Gramvousa. 
Kamienny kopiec, a w tle dwie Dzika i Spokojna Gramvousa



Kolory Balos
Nad samym urwiskiem można rzeczywiście odnaleźć słup. Nie pochodzi on jednak z czasów rzymskich, a znacznie późniejszych, gdyż jest to w rzeczywistości słup geograficzny, mający pewnie za zadanie pokazać współrzędne geograficzne tego miejsca. Co wcale nie oznacza jednak, że miejsce to dawniej nie było zamieszkałe. Bardzo ciekawy kształt ma Tigani, gdyż wygląda jak taka wysepka ze ściętym równo wierzchołkiem. To może oznaczać, że rzeczywiście pod skałami kryją się tu jakieś ruiny. Sam pamiętam, jak zaskoczony byłem, gdy w Meksyku w okolicach miasta Oaxaca znajdowały się ruiny prekolumbijskiego miasta Monte Alban. Jak mówili przewodnicy, mieszkańcy tego miejsca całkowicie wyrównali ogromną górę, by utworzyć w tym miejscu miasto. Było ono znacznie większe niż Tigani, więc może i tutaj czegoś podobnego dokonano. Zwłaszcza że kreteńska ziemia wciąż skrywa wiele pamiątek po czasach, kiedy rozwijały się tutaj starożytne cywilizacje. 
"Rzymski" słup...

Kolory Laguny są obłędne z tego punktu...

Kolumna sama w sobie mnie trochę rozczarowała, jednak jak najbardziej polecam spacer w to miejsce. Można uchwycić Lagunę Balos z zupełnie innej perspektywy. Więc jeśli nie chcesz leżeć na plaży w tłumie rozwrzeszczanych turystów, to wybierz się tutaj. Zaledwie 20 minut delikatnej wspinaczki i będziesz miał ciszę, spokój, piękne widoki i frajdę, że dotarłeś w miejsce praktycznie przez nikogo nieodwiedzane.
Laguna Balos dla aktywnych Laguna Balos dla aktywnych Reviewed by Michał Cizio on 17:02 Rating: 5

1 komentarz:

  1. Zachwycające widoki :) Byłam już na kilku greckich wyspach, jednak Kreta czeka jeszcze na odkrycie. Na pewno skorzystam wtedy z Twoich rad :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń

Dzięki bardzo za poświęcenie czasu i energii na dotarcie aż tutaj :) Jeśli chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami na temat tego posta lub całego bloga, nie wahaj się :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.