Facebook

Szczęśliwego Nowego Roku!!

Za nami już 2014 rok. Jak ten czas leci. Nie będę pisał jego podsumowania, gdyż nie widzę za bardzo w tym sensu. Powiem tylko, że był on udany pod wieloma względami, ale napiszę Wam troszkę o tym, co planuję na ten rok, który się właśnie zaczął :)
2014 był dla mnie bardzo szczęśliwym rokiem. Nie tylko ze względu na odwiedzone przeze mnie miejsca (udało się odhaczyć jedno z miejsc, znajdujących się na mojej Czekliście), ale głownie dlatego, że poznałem w tym roku naprawdę świetnych ludzi. Dzięki wszystkim poznanym osobom, mogę zaliczyć ten rok do jak najbardziej udanych i czuję się szczęśliwy. Wiedziałem o tym, że taki będzie, już pierwszego stycznia, kiedy to po imprezie wraz ze znajomymi, z którymi swego czasu zjechałem kawał Portugalii i Hiszpanii oraz ich przyjaciółmi pojechaliśmy nad morze, by posłuchać fal Bałtyku nacierające na plaże trójmiasta. Czułem, że rok, który zaczyna się od szumu fal polskiego morza, którego nie słyszało się od lat, musi być udany.

Był to rok sporych zmian, nie tylko zawodowych, ale też osobistych. Jednak 2014 to już przeszłość i najważniejsze jest to, co przed nami. 

Przede mną przede wszystkim realizacja pewnego przedsięwzięcia długofalowego, że tak to nazwę. Mówiłem to nielicznej grupie osób, a już na pewno nie wspominałem tego rodzinie, ale myślę, że czas najwyższy. Na swoje 30 urodziny planowałem odbyć podróż dookoła świata. Taka podróż miałaby trwać minimum rok, ale najlepiej, jakby trwała minimum dwa lata, żeby mieć czas na jak najlepsze poznanie świata i przede wszystkim siebie. Teraz już wiem, że trzydzieste urodziny po prostu chce już spędzić podczas tej podróży. Nie ma co czekać, dlatego od początku tego roku zaczynam wdrażanie w życie przygotowań do podróży.

A przygotowań jest sporo, bo przede wszystkim potrzeba będzie trochę sprzętu zakupić. To wymaga nakładu środków finansowych, dlatego też wszelkie swoje oszczędności będę ładował w tego typu rzeczy. Namiot, porządny śpiwór, sprzęt turystyczny, przewodniki i myślałem tez o kursie survivalowym, ale to się jeszcze zobaczy. Ponadto trzeba założyć w końcu książeczkę szczepień i powoli przygotowywać się na kłucie igłami, mające zapobiec najróżniejszym chorobom. W podróż wyruszę, jak już będę gotowy i to nie gotowy mentalnie czy psychicznie, bo na to jestem przygotowany od jakiegoś czasu, ale przede wszystkim finansowo. Myślę jednak, że za rok już się uda wyruszyć na szlak. 

W 2015 jednak jest jeszcze kilka rzeczy, które chciałbym spełnić. Przede wszystkim chciałbym w końcu wyjechać na rezydenturę z biurem podróży. W zeszłym roku odłożyłem tego typu wyjazd ze względu na awans w pracy i możliwość nauczenia się wielu nowych rzeczy oraz nabrania doświadczenia na nieco bardziej odpowiedzialnym stanowisku. W ogóle nie żałuję decyzji pozostania dłużej w kraju. Wiem jednak, że odłożenie tego w tym roku, to już będzie za dużo i więcej nie zdecyduję się na tego typu pracę. Rezydentura bardzo pomogłaby mi finansowo w moich długofalowych planach, ale ponadto byłoby to kolejne doświadczenie i coś, o czym myślę już od bardzo dawna. Mam jeszcze przygotowany plan awaryjny, ale o tym nie powiem :) Chłopaki zawsze się śmiali, że chce pracować w wyuczony/wystudiowanym zawodzie, ale ja cały czas do tego dążę :D

W tym roku chciałbym odwiedzić też parę miejsc. Już wiem, że na początku marca czeka mnie powrót do Portugalii na tydzień. Nawet zamieniłem muzykę w telefonie na lekcje portugalskiego i przypominam sobie ten język w drodze do czy z pracy. Kilka dni urlopu w tym okresie bardzo się przyda, gdyż styczeń zapowiada się niezwykle ciężki, ze względu na masę szkoleń i wdrożenie nowego systemu hotelowego. Co będzie potem, to się jeszcze okaże, jak już rozwinie się sytuacja z rezydenturą. Na pewno będę chciał jechać jeszcze do Malsch, do moich przyjaciół - Łukasza, Sonii i ich dzieciaków. Jak się uda wyjechać gdziekolwiek na rezydenturę, to po sezonie letnim plan jest wyruszyć za Atlantyk. Kierunek: Meksyk. Odwiedzić przyjaciółkę ze studiów i postopować trochę po Ameryce Środkowej. No ale jak będzie, to się okaże, bo jak mówi przysłowie: chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach. Dlatego nie podpalam się za bardzo, a spokojnie czekam na to jak sytuacja będzie się rozwijać pod wpływem moich działań. Bo marzenia nie są po to, by się spełniały, tylko po to, byśmy mogli je realizować.

Tak więc w nadchodzącym roku życzę wszystkim, aby było to najlepszy Wasz rok, jaki do tej pory mieliście okazję przeżyć. Śmiejcie się dużo i kochajcie życie, bo jest naprawdę piękne :)

Ja najlepsze życzenia dostałem od Bartka, który mi życzył rezydentury na Maderze :D No faktycznie, to by było coś. Ale najbardziej śmieszą mnie życzenia miłości i pieniędzy. O ile te drugie faktycznie mogą się przydać, o tyle miłość nie bardzo. Miłość tylko komplikuje i sprawia, że przestajemy dążyć do pewnych własnych celów, gdyż staje się dla nas najważniejsza inna osoba. Co jak co, ale tak jak jest, jest dobrze, gdyż mogę poświęcić czas całkowicie sobie. Co nie znaczy, że moi bliscy nie są dla mnie ważni. Nie mniej jednak zakochanie się i bycie z kimś nie byłoby mi na rękę ;)

A na zakończenie daję Wam mój secik z najlepszymi kawałkami z tego roku: 
http://www.mixcloud.com/michalcizio/mcak-end-of-year-mix-2014/
Szczęśliwego Nowego Roku!! Szczęśliwego Nowego Roku!! Reviewed by Michał Cizio on 00:09 Rating: 5

Brak komentarzy:

Dzięki bardzo za poświęcenie czasu i energii na dotarcie aż tutaj :) Jeśli chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami na temat tego posta lub całego bloga, nie wahaj się :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.