Facebook

Teotihuacan - miejsce, gdzie ludzie stają się bogami

Teotihuacan to imponujący, antyczny kompleks budynków, który według legendy, został wybudowany przez olbrzymów zwanych quinamentin. Według azteckich mitów, ich cywilizacja wyginęła przez wielką katastrofę, jeszcze zanim pojawili się pierwsi ludzie. Obecnie wiadome jest tylko to, że do budowy chociażby potężnych piramid nie używano narzędzi metalowych, a układ miejski jest ściśle powiązany z naszym układem słonecznym. Jest to jedna z największych zagadek ludzkości, która przez naukowców i archeologów została poznana zaledwie w pięciu procentach. Zapraszam Was na spacer po tajemniczym mieście Azteków.

Piramida Księżyca


Musicie wiedzieć, że lubię tego typu historie i miejsca oraz od zawsze interesowałem się zjawiskami paranormalnymi. Zresztą, to u mnie rodzinne. Babcia zaczytuje się w gazetach typu "Czwarty wymiar" i książkach Ericha von Danikena (które w dzieciństwie sam podbierałem z jej regałów i czytałem), dziadek od czasu do czasu lubił pobiegać z wahadełkiem lub różdżką, a mama z siostrami wywoływały duchy. Jednymi z moich ulubionych seriali są "Z archiwum X" i "Roswell. W kręgu tajemnic" (z genialną muzyką Dido). Jeszcze dodam, że pochodzę z wioski, gdzie stoi grobowiec w kształcie piramidy, o którym pisałem tutaj. Dlatego też o Teotichuacan i o tajemnicach związanych z tym miastem słyszałem już bardzo dawno temu. Jednak jakoś zapomniałem o nim i nawet przygotowując się do wyjazdu do Meksyku wiedziałem tylko, że muszę je odwiedzić. Od razu ruiny pojawiły się jako czołowy punkt tego wyjazdu, ale kompletnie nie pamiętałem o tej całej tajemniczości ogromnych piramid. Dopiero, gdy zabrałem się za pisanie tego posta, jakoś wszystko to, co dowiedziałem się dawno temu, wróciło do mnie dzięki informacjom w Internecie.


Historia miasta

Małe społeczności rolnicze żyły na tych ziemiach już około 600 r. p.n.e, a czterysta lat później założono tutaj miasto, którego ruiny możemy aktualnie podziwiać. Liczba ludności rosła i podobno sięgała 250 tys. mieszkańców, co na te czasy czyniło je czwartym pod tym względem miastem na świecie. W przeciągu pierwszych 250 lat naszej ery powstały najważniejsze budowle - Piramidy Słońca i Księżyca, a także Droga Zmarłych (Calzada de los Muertos). Naukowcy twierdzą, że główny rozkwit Teotihuacan przypada na okres od połowy V w. n.e. do połowy VII w. n.e. i miasto wywierało duży wpływ na ośrodki z terenów dzisiejszego południowego Meksyku, Gwatemali czy Hondurasu. W ciągu kolejnych stu lat powoli upadało. Nie udało się przywrócić jego światłości po wielkim pożarze, a mieszkańcy stopniowo zaczęli je opuszczać. Przyczyny tego są nie tylko militarne (wiele koczowniczych plemion atakowało ludność zamieszkującą owe tereny), ale raczej bardziej ekologiczne. Do budowy miasta wykorzystano okoliczne lasy, które wycięto i drewno zamieniono na kolumny, podpory dachów czy tez spalono do wytworzenia gipsu z piaskowca. Doprowadziło to do erozji gleb, przez co zbocza wzgórz są ogołocone z ziemi, a ta na niewielkich polach uprawnych, tak mocno eksploatowanych, by wyżywić olbrzymią liczbę ludności, stała się z czasem doszczętnie wyjałowiona. Z takich oto przyczyn miasto zostało porzucone i popadło w ruinę. 


Zabudowania Teotihuacan
I w takim stanie odnalazły Teotihuacan ludy, które przywędrowały tutaj z dalekiej północy, zamieszkujące wcześniej tereny mitycznej krainy Aztlan (przypuszcza się, że jest to obecnie rejon amerykańskiego stanu Nowy Meksyk). Natrafiły one na opuszczone, zarośnięte miasto z wielkimi piramidami, które próbowali odbudować i przywrócić im światłość, ale ostatecznie nie udało się to za bardzo. Nadali oni nazwę temu miejscu w języku nahuatl, którym się posługiwali. Przetłumaczyć ją można na: miejsce, gdzie ludzie stają się bogami lub miejsce, gdzie rodzą się bogowie. Do tych ludów należeli Aztekowie, którzy osiedlili się ostatecznie jakieś 70 km na południe stąd, nad brzegiem jeziora Texcoco i wybudowali tam swoją stolicę Tenochtitlan

Widok z Piramidy Księżyca na Teotihuacan
Dlaczego taką nazwę wybrali dla Teotihuacan? Wierzyli oni bowiem, że to tu wszystko się zaczęło. Przez nich to miasto stało się miejscem pielgrzymkowym innych ludów zamieszkujących tereny dzisiejszego Meksyku i nie tylko. Przyczynę tego faktu poznano tak naprawdę w 1971 roku, kiedy to odkryto jaskinię pod samym środkiem Piramidy Słońca i prowadzący do niej tunel (obecnie nie jest dostępny do zwiedzania). Owa jaskinia ma kształt koniczyny i była swoistym sanktuarium, najświętszym z najświętszym. Została wyżłobiona przez wody, bijące z podziemnego źródła, które utożsamiane było ze swego rodzaju źródłem życia, kojarzono je z Tlalokiem - bogiem deszczu i płodności. Jest wiele innych teorii, dotyczących tego odkrycia, które w dużym stopniu pokrywają się z azteckimi legendami. Na przykład wg jednej z nich jaskinia ma związek z "Siedmioma grotami", symbolem stworzenia, z którego wywodzą się wszystkie ludy Meksyku.


Piramida Słońca
Piramida Słońca
Według azteckich wierzeń ogromne piramidy zostały wzniesione przez olbrzymów, zwanych quinamentin. Pojawiają się oni w wielu legendach i można by rzec, że są postaciami czysto fikcyjnymi, jednak nie od dziś wiadome jest, że na terenach Ameryk i nie tylko, odkrywane są coraz to nowe szkielety ludzkie o wzroście ponad 260 cm. Utożsamia się je własnie z owymi olbrzymami, gdyż struktura kości i budowa ich czaszek świadczą o wielkiej sile wysokich, pogrzebanych ludzi. Świetny dokument na ten temat można znaleźć na Youtubie. Austriacki poszukiwacz artefaktów - Klaus Dona - opowiada nie tylko o olbrzymach, ale także o znalezionych w wielu miejscach na ziemi ciekawych artefaktach, a także o ich niesamowitych właściwościach (niektóre mocno mnie zaskoczyły). Dokument jest niestety tylko po angielsku, ale naprawdę warto obejrzeć, jeśli kogoś interesują takie tematy.


Wygląd miasta

Teotihuacan leży na północny wschód od stolicy Meksyku i jest jednym z wielu tego typu stanowisk archeologicznych rozsianych po całej Ameryce Środkowej. Różni się on jednak od nich tym, że budynki wybudowane są tutaj wzdłuż szerokiej na 40 metrów oraz długiej na 3 km arterii i przede wszystkim odzwierciedlają położenie planet w naszym układzie słonecznym. Stając na południowym krańcu owej arterii, która obecnie jest nazywana Drogą Zmarłych (początkowo myślano, iż budynki rozsiane wzdłuż niej są po prostu grobowcami), ma się wrażenie, że prowadzi ona ku niebu. Jest to spowodowane tym, że wznosi się ona ku północy pod kątem 30 stopni. Patrząc w tę stronę, po prawej stoi trzecia co do wielkości piramida w tym mieście - Świątynia Pierzastego Węża wraz z cytadelą (owa budowla została tak niesłusznie nazwana przez konkwistadorów, gdyż myśleli oni, że jest to budynek obronny. W rzeczywistości była to najważniejsza sakralna budowla w mieście i miejsce, gdzie mieszkali kapłani.). Cechą charakterystyczną świątyni są głowy Quetzalcoatla - upierzonego węża oraz Tlaloka, które zdobią każdy z jej poziomów. Dawniej, piramida pokryta była niebieską farbą, której ślady gdzieniegdzie pozostały do dzisiaj. 

Piramida Quetzalcoatla
Pod piramidą Quetzalcoatla. Pan chce mi sprzedać bransoletki dla "mojej żony".

Piramida Quetzalcoatla
Piramida Pierzastego Węża

Piramida Quetzalcoatla
Wizerunki Quetzalcoatla (lewy) i Tlaloca (prawy)

Piramida Quetzalcoatla


Piramida Quetzalcoatla
W jego oczach niegdyś były obsydianowe kamienie

Niesamowitym odkryciem jest ukryta komnata w jednym z pomieszczeń cytadeli, która od środka wyłożona jest wielkimi płytami miki - jest to niezwykle elastyczny i odporny na temperaturę 800 stopni Celsjusza materiał. Mało tego, ową odmianę miki najbliżej tego miejsca można zdobyć w... Brazylii. Zagadką jest to, jak przetransportowano ten materiał tutaj z tak odległych terenów i przede wszystkim, po co? Przecież ludy, żyjące w tamtych czasach za bardzo nie mogły wiedzieć o temperaturach topiących nieznany i niespotykany tutaj metal. O tej sali wspominał nam nawet jeden z poznanych na trasie Meksykanów, który podwoził nas, gdy jechaliśmy w stronę Oaxaca, ale nie za bardzo wiedzieliśmy czy dobrze, go zrozumieliśmy, gdyż mówił, że pod piramidami znajduje się materiał, którego NASA używa do budowy statków kosmicznych. Owszem, mikę wykorzystuje się w przemyśle elektrotechnicznym, jako materiał żaroodporny i izolacyjny tam, gdzie mają miejsce wyładowania elektryczne. W książce Denikena pod tytułem Dzień w którym przybyli bogowie autor opisuje teorię, dotyczącą tej komnaty. Twierdzi on, iż cały model miasta, przedstawiający nasz układ słoneczny (o tym za chwilę) i tajemnicza komnata mają związek z istnieniem przedwiecznych istot. Uważa, że za każdym razem, kiedy dwie lub więcej planet w naszym układzie słonecznym ustawiały się w linii prostej, odprawiano tutaj krwawe rytuały, mające za zadanie przywołać uśpionych przedwiecznych, którzy dali początek wielkim cywilizacjom naszej Ziemi. Podobno tutaj owym rytuałom towarzyszyły ogromne wyładowania elektryczne, które mogłyby spalić całe miasto i jego mieszkańców, gdyby właśnie nie owa komnata, która była swoistym piorunochronem. Czy wierzyć owej teorii czy też nie, pozostawiam Wam. Nie mniej jednak komnata wyłożona niezwykle ciężkimi płytami z dziwnego materiału jest jedną z największych zagadek Teotihuacan.

Widok na Piramidę Słońca i dalej Piramidę Księżyca z Cytadeli

Droga Zmarłych
Droga Zmarłych, to nie jest zwykła droga, a połączone, szerokie na 40 metrów, place.

Motyw węża pojawia się praktycznie przy każdym budynku w mieście.

Zabudowania przy Drodze Zmarłych

Widok z Piramidy Słońca

Piramida Księżyca
Piramida Księżyca

Spacerując stąd na północ dochodzimy w końcu do największej budowli - Piramidy Słońca. Jest to swoista wizytówka tego miasta. Największa, tak dobrze zachowana budowla w całym Meksyku. Jej podstawa dorównuje podstawie piramidy Chaopsa w Gizie, jednak nie jest tak wysoka i ma 70 m. wysokości. Dwa razy do roku (19 maja i 25 lipca) w południe słońce znajduje się idealnie nad nią, a zachodzi na wprost zachodniej ściany. Jej usytuowanie względem stron świata narzuciło kierunek budowy całego miasta. Niezwykle interesujący jest fakt, że wybudowano ją bez użycia metalowych narzędzi i przetransportowano do jej budowy 2,5 mln ton ziemi oraz kamieni bez użycia koła czy zwierząt pociągowych. 

Droga Zmarłych, Piramida Księżyca
Droga do Piramidy Księżyca

Piramida Słońca
Piramida Słońca widziana z Piramidy Księżyca

Mniejsze piramidy, otaczające plac przy piramidzie Księżyca i w oddali Palacio del Quetzalpapalotl z bardzo dobrze zachowanymi freskami. 

Na północnym końcu Drogi Zmarłych znajduje się Piramida Księżyca - nieco mniejsza od swojej pobliskiej siostry, ale jej wierzchołek znajduje się prawie na tym samym poziomie, gdyż wybudowana jest nieco wyżej. Rozciąga się stąd piękny widok na całe miasto i podobno jest to najlepsze miejsce do podziwiania zachodów słońca. 

Mapka Teothuacan.
Źródło: http://www.ancient-wisdom.com/

Amerykański badacz Hugh Harleston Jr. podczas swoich badań przyjął, że budowniczowie musieli posługiwać się jakąś jednostką miary. Ustalił on, że wszędzie powtarza się wielokrotność odcinka o długości 57 metrów. Na tej podstawie odnalazł najmniejszą jednostkę miary stosowaną w mieście, która wynosiła 1,059 m i nazwał ją z języka Majów - hunab, co oznacza po prostu jednostkę. I to był klucz, gdyż wszystko co zmierzono w mieście było wielokrotnością owej jednostki. Mało tego, bok Piramidy Pierzastego Węża równał się jednej stutysięcznej biegunowego promienia Ziemi. Dzięki wpisaniu danych do komputera odkrył, że położenie piramid i tarasów Cytadeli odpowiadało przeciętnym odległościom od Słońca poszczególnych planet: Merkurego, Wenus, Ziemi i Marsa. Przyjmując odpowiednią skalę odległość Ziemi od Słońca wynosiła 96 hunab, Merkurego 36, Wenus 71, a Marsa 144. Odległość między strumieniem San Juan a Cytadelą wynosi 288 hunab, a 520 hunab dalej znajdują się ruiny nieznanej budowli i ten dystans można porównać do odległości Jowisza od Słońca. Nie zapomniano także o innych planetach naszego układu słonecznego i one również mają swoje odbicie w odleglejszych budowlach na zboczach Cerro Gordo. Całe miasto jest nachylone pod kątem 17 stopni w kierunku wschodnim, podobnie jak centra sakralne w całej Mezoameryce. Posiadając tę wiedzę, można zupełnie inaczej spojrzeć na całe Teotihuacan. 

Położenie piramid w Teotihuacan (po prawej) porównywalne jest również do położenia piramid w Gizie (po lewej) i do gwiazd Pasa Oriona (środek)
Źródło: http://www.ancient-wisdom.com/

Teotihuacan Dziś

Obecnie starożytne miasto Azteków jest wielką atrakcją turystyczną Meksyku. Można stąd bardzo szybko dojechać ze stolicy tego kraju, dzięki czemu to stanowisko archeologiczne jest oblegane przez dziesiątki turystów. Polecam wybrać się tutaj szczególnie z samego rana. Im wcześniej, tym lepiej. My tak niestety nie zrobiliśmy i już przy cytadeli spotkaliśmy autokar z polską pielgrzymką z New Jersey... O ile spacerując jeszcze Drogą Zmarłych było w miarę ok, o tyle gdy zbliżaliśmy się do dwóch największych piramid, ludzi coraz to bardziej przybywało. Pod drugie wejście podjeżdżały coraz to nowe autokary i na Piramidę Słońca wchodziły już tłumy. To mi niestety zabiło całą atmosferę tego miejsca. W dodatku co jakiś czas słyszałem polski język. Z jednej strony fajnie, że Polacy coraz więcej jeżdżą i można ich spotkać w najróżniejszych miejscach. Z drugiej jednak, ja poza sezonem turystycznym chciałbym od turystów jednak odpocząć, a nie podróżować dalej z nimi :)

Widok z Piramidy Słońca. Autokarów coraz więcej.
Piramida Słońca
Turyści na Piramidzie Słońca
Kolejną rzeczą, która będzie mi się kojarzyć z Teotihuacan, to... ryk jaguarów. A raczej gwizdków, wydających dźwięk jaguara, które można było nabyć, jako świetną pamiątkę (Magdzie się udało po naprawdę fajnej cenie i potem żałowałem, że sam takiego nie kupiłem, bo później trafialiśmy tylko na ceny z kosmosu). Sprzedawane one były na każdym kroku i tubylcy używali ich niemal cały czas, by przyciągnąć uwagę przyjeżdżających w to miejsce. Spacerując trzykilometrowym traktem można było również nabyć inne pamiątki, ściśle związane z kulturą Azteków, u odpoczywających na kamieniach sprzedawców. Naprawdę podziwiałem ich zapał, gdyż temperatura była niezwykle gorąca, a oni w pełnym słońcu, bez skrawka cienia, próbowali coś sprzedać. Dobrze, że mieli ogromne sombrera, które dawały jako takie schronienie przed promieniami słonecznymi. Podobało mi się jednak to, że nie byli oni tak bardzo natarczywi, gdy chcieli coś nam upchnąć.

Droga Zmarłych
Turyści przybywają, to i liczba handlarzy pamiątkami rośnie.

Droga Zmarłych
Chyba moje ulubione zdjęcie z Drogi Zmarłych. 

Obecnie więc w Teothuacan można spotkać masy turystów, ale także i archeologów. Mają swoje zamknięte stanowiska, przy których cały czas pracują i próbują odkryć kolejne tajemnice owego kompleksu. Czy im się to uda? Co przyniosą ich badania? Ile jeszcze tajemnic kryje to piękne miasto i czy je kiedykolwiek poznamy?
Teotihuacan - miejsce, gdzie ludzie stają się bogami Teotihuacan - miejsce, gdzie ludzie stają się bogami Reviewed by Michał Cizio on 05:00 Rating: 5

Brak komentarzy:

Dzięki bardzo za poświęcenie czasu i energii na dotarcie aż tutaj :) Jeśli chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami na temat tego posta lub całego bloga, nie wahaj się :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.